Krzysztof Gierałtowski

Fotografia to…

Nie umiem rysować i nigdy się nie nauczę. Fotografia była więc od przeszło 40 lat środkiem zapisu rzeczywistości, później moich zabaw z modą dla miesięcznika „Ty i Ja“, a od wielu już lat jest zapisem spotkań i żartów realizowanych przy udziale wybitnych indywidualności.

Zawód: fotograf

Jestem od lat profesjonalnym portrecistą, specjalistą od fotografowania ludzi w akcji. To znaczy, że tak jak płatni zabójcy podejmuję się sfotografować każdego na mój indywidualny sposób. Uważam, że nie ma ludzi niefotogenicznych, jest natomiast wielu bezrozumnych i z tymi jest trudniej. O tym co, gdzie i jak robię można przeczytać w moim CV na stronie www.gieraltowski.pl. Jestem członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików ZPAF i ZaiKS, członkiem i korespondentem Niemieckiego Towarzystwa Fotograficznego DPGh.

Fotografia to…

Nie umiem rysować i nigdy się nie nauczę. Fotografia była więc od przeszło 40 lat środkiem zapisu rzeczywistości, później moich zabaw z modą dla miesięcznika „Ty i Ja“, a od wielu już lat jest zapisem spotkań i żartów realizowanych przy udziale wybitnych indywidualności.

Lubię Nikona, bo…

Lubię Nikony od przeszło 40 lat i będę je kochał mimo, że najnowszy D3X z zoomem 80-200 jest ciężki jak średniowieczna cegła. Z modelem D3X i jego dwudziestoczeroma milionami wiążę wielkie nadzieje. Obok innych wspaniałości D3X ma 2-krotnie powiększoną matrycę (do formatu pełnoklatkowego), co pozwala stosować kupione wcześniej doskonałe obiektywy Rokkora bez przesunięcia kąta widzenia w stosunku do naszych przyzwyczajeń z czasów klasycznej fotografii małoobrazkowej. Obiektywów Nikona używam jak malarz pędzli, dlatego cieszy mnie każde nowe „szkiełko“, bo daje szansę na inne kształtowanie obrazu. Swego czasu, chcąc móc fotografować Kalinę Jędrusik przestroiłem jeden z nich, podkładając podkładki pod mocujące obudowę wkręty. Czekam na nowy, albo wręcz nowe modele Nikona, z których jeden spełniałby jeszcze lepiej moje potrzeby, a nie obążał sporadycznie stosowanymi funkcjami. Jestem amanualny do tego stopnia, że wszystko leci mi z rąk, dlatego kiedy w 1969r. dostałem od Nikona Szwajcaria F-kę z motorem przewijającym taśmę, używam tylko aparatów robiących to za mnie. Ponieważ jestem przewrotny, więc będę badał możliwości używania niezliczonych funkcji D3X wbrew intencjom konstruktorów aparatu. Już widzę, że ustawianie temperatur barwowych niezgodne z panującymi warunkami świetlnymi daje możliwość subiektywnego kształtowania koloru.